|
"Pamiętając o tych, którzy odeszli..."
W ten niezwykły wtorek, 2 listopada (dzień zaduszny), postanowiliśmy wybrać się
grupką ludzi z naszego duszpasterstwa na spacer po poznańskiej Cytadeli.
Umówiliśmy się na godzinę 19:00 w historycznym miejscu jakim jest Plac Mickiewicza
- łatwo tam trafić. Oczywiście wszyscy byli punktualnie, a nawet przed czasem,
jednakże postanowiliśmy odczekać jeszcze "akademicki kwadrans", tak na wszelki
wypadek. Okazało się to zbyteczne bo już nikt więcej się nie pojawił. A szkoda...
W tak doborowym towarzystwie, to znaczy: Basia, Marta, Marysia, x. Przemek (jeśli
ktoś jeszcze nie wie to jest to nasz nowy Duszpasterz Akademicki!), Igor i Marcin
wyruszyliśmy spod poznańskich krzyży.
Droga upłynęła nam bardzo szybko. Nie tylko dlatego, że dystans był niewielki,
ale również z tego powodu, iż spędziliśmy ją na miłych rozmowach- na naprawdę
różne tematy.
Cytadela tego dnia wyglądała wyjątkowo, rzekłabym, że wręcz baśniowo.
Pośród mroku i drzew, z dala od miejskiego gwaru, widniały zapalone bladym
płomieniem znicze. Oznacza to, że wielu ludzi nadal pamięta o tych, którzy
walcząc o wolność, oddali to co mieli najcenniejszego- własne życie.
My również zapaliliśmy znicze i przy pomniku poległych pomodliliśmy się za zmarłych.
Powoli nasz spacer po Cytadeli dobiegał końca. Myślę, że się nie pomylę gdy napiszę,
że chwila zadumy i refleksji nad własnym życiem towarzyszyła nam wszystkim. Szkoda,
że wiele osób przypomina sobie o grobach swoich bliskich tylko w te szczególne dni,
na początku listopada. A z drugiej strony, dobrze, że chociaż wtedy...
Wracaliśmy już autobusem, ponieważ Panowie nie wyrazili chęci maszerowania
w drodze powrotnej. Pewnie zmęczył ich juz ten spacer, no cóż, nie wszyscy
są tak wytrwali ;) Celem, do którego zmierzaliśmy, jadąc w zatłoczonym autobusie
linii 78 była nasza sala Duszpasterstwa Akademickiego, czyli adres:
Przybyszewskiego 30. Gdy dotarliśmy na miejsce to ja niestety musiałam udać się
do domu, gdyż obowiązki studenckie wzywały- następnego dnia miałam zajęcia...
...Szczęśliwie dotarliśmy do naszej przytulnej sali, niestety już w pomniejszonym
gronie. Zrobiliśmy sobie gorącej herbatki, bardzo szybko "znalazły się" pyszne
ciasteczka i sok. Zaczęliśmy się rozkoszować chwilą. Czas nam miło płynął na
rozmowach zarówno całkiem poważnych, jak i "nieco" mniej. Towarzyszyła nam nastrojowa
muzyka Zbigniewa Preisnera. Około godziny 22 do naszego grona dołączył Michał, który
niestety nie mógł być z nami na spacerze, gdyż miał w tym czasie zajęcia na uczelni.
Ale w ramach "rekompensaty" przyniósł smaczne ciasto, jak sam stwierdził- zrobione
własnoręcznie przez jego mamę. Dlatego w tym miejscu baaardzo dziękujemy Pani
Górskiej za pamięć o studentach :).
Wiadomo, jak się siedzi w miłym towarzystwie to zawsze jest za mało czasu na to aby
nagadać się do woli. Tak też było i w tym przypadku. Zaczęła się zbliżać
"nieprzyzwoicie" późna godzina (lepiej przemilczę która ;) ) i trzeba było zakończyć
ten dzień. Właściwie to wieczór. Pomału zaczęli się wszyscy rozchodzić. Najszybciej
nasze grono opuścił Igor wraz z Marcinem. Następnie na spoczynek udał się x. Przemek,
no i przyszedł też czas na Michała. Razem z Basią ogarnęłyśmy salę, ktoś musiał
pozbyć się śladów naszej bytności ;) Dlatego też wychodziłyśmy jako ostatnie...
Wieczór ten chyba podobał się wszystkim. Szkoda tylko, że większe grono nie
zdecydowało się na ten spacer, ale kto wie... może następnym razem... Bo obiecujemy,
że nie była to jednorazowa inicjatywa. Jeszcze nie wiemy kiedy coś podobnego będzie
miało miejsce, ale na pewno znajdziecie na ten temat informacje na naszej stronie :)
Dlatego odwiedzajcie ją regularnie! Na dzień dzisiejszy mogę jedynie powiedzieć tyle,
że myślimy o zorganizowaniu spaceru po Poznaniu. A to z tej racji, że mimo tego iż
sporo osób jest stąd, to tak naprawdę nie znają one miasta, a jest tu kilka ciekawych
rzeczy ;).
I to by było na tyle! Więc:
"Ruszajmy przyjaciele,
Wcale nie jest za późno,
by szukać świata ze snów...
Dobrze wiemy, że trzeba szukać,
szukać, szukać,
bez względu na to, co znajdziemy..."
(Tennyson, "Ulisses" )
Marysia i Marta
|