5 lutego 2012, imieniny obchodzi: Adelajda, Agata, Izydor KONTAKT   


 Tygodniowy uklad zajęć

 Msze Święte

 Intencje na msze

 Informacje



 O nas

 Duszpasterz

 Lokalizacja i dojazd

 Galeria zdjęć



 Wieczory dla narzeczonych

 KSM UM

 DA CINEMA

 Spotkania biblijne

 Katechizmowe dysputy

 Bible meetings

 Schola

 Drogowskaz



 Ciekawe linki

informacje

DWUKOŁOWY PRZYJACIEL (1)


Na wtorkowy (29.III.) ranek czekałem już od dawna. I to z wielkim utęsknieniem. Zawsze tak mam, gdy tylko nadarza się okazja wyrwać poza miasto, gdy nadchodzi czas kolejnej eskapady.

Tym razem w planie były rowery. No i przede wszystkim grupa osób - towarzyszy od których przez kilka tych godzin nie będzie się można odwrócić... Z takimi założeniami w głowie zacząłem planować trasę. Już na początku przyszło mi na myśl Puszczykowo. Dlaczego? Ponieważ jeden ze szlaków prowadzi tuż nad Wartą. Bo w Puszczykowie jest bardzo dobra lodziarnia (nie robi mi różnicy, czy jest lato, zima, czy inna pora roku, lody wbrew pozorom nie szkodzą gardłu, a przy zapaleniu wręcz pomagają...). Po wtóre, bo dookoła rozciągają się malownicze lasy Wielkopolskiego Parku Narodowego, a wracając można wytyczyć szlak podróży po tzw. "Greisrówce", trasie prowadzącej do dawnej siedziby gubernatora Wartheland (Kraju Warty - zwanego również Warthegau) - Arthura Greisera.

Krótkie spojrzenie na mapę, jest i pożądana droga wzdłuż linii kolejowej do Stęszewa - krótki odcinek polem; no i trasa wytyczyła się sama...

A jak wyglądało to w praktyce? Spotkaliśmy się o godz. 10:00 przed kościołem. Karolina. Marysia, Krzysztof, Paweł i niżej podpisany). Skromnie - 5 osób, miało być więcej, kto zrezygnował - niech żałuje... Nie czekając zbyt długo ruszyliśmy i ... wyjazd z Poznania zajął nam półtorej godziny! Powtarzając sobie, iż następnym razem będzie lepiej, wjechaliśmy na szlak. I tu czekała nas pierwsza pomyłka - na szczęście tylko 2 km nadłożonej drogi... cóż, każdemu zdarzają się błędy (mi też, za co przepraszam wszystkich uczestników - autor). W dalszej części szlaku nadwarciańskiego czekało jeszcze kilka niespodzianek, m.in. kałuże na podmokłym terenie i błoto uniemożliwiające przejazd przez niektóre odcinki. Na szczęście w takich warunkach człowiek odkrywa, do czego jest zdolny i po jakimś czasie mknęliśmy już przez płaski i suchy las. Tam krótki odpoczynek, śniadanko (o śniadaniu w lesie marzyłem od długiego czasu) i dalej na szlak. Dojechaliśmy do Puszczykówka, gdzie zrobiliśmy kolejny postój. Chwilę późnie...j ruszyliśmy znowu i zatrzymaliśmy się dopiero przy puszczykowskiej lodziarni. Po deserze (moje Drogie Panny - być w puszczykowskiej lodziarni i jeść lody z automatu - wstyd i profanacja!) wsiedliśmy na rowery i przejeżdżając przez całe miasteczko ruszyliśmy w kierunku jez. Góreckiego. Kolejny postój a następnie wspomnianą już "Greiserówką", a następnie polną drogą aż do Wir i dalej, poprzez Luboń do poznańskiego Dębca. Stamtąd już drogą rowerową przez miasto, aż pod Arenę, gdzie nasze drogi się rozeszły...

W Poznaniu byliśmy około godziny dziewiętnastej. Dość długo, lecz dojechaliśmy szczęśliwie. Jak na pierwszy w roku wypad, trasa była może zbyt długa (przepraszam Karolino i Marysiu) - przejechaliśmy 60 km. Jednak wychodząc z założenia, że im mocniejsze otwarcie, tym lepiej na przyszłość, mam nadzieję, że nikt z uczestników nie żałuje... Na pewno to nie nasza ostatnia eskapada, a ja z niecierpliwością czekam już na następne...

Marcin

Zapraszam do obejrzenia zdjęć z wyprawy. Są dostępne w galerii.

P.S. Dziękuję Pawle za zrobienie zdjęć.
P.P.S. Dzięki Karola, że wytrzymałaś - wierzyłem w Ciebie!

Duszpasterstwo Akademickie "Gościniec Św. Wawrzyńca" w Poznaniu


Duszpasterstwo Akademickie "Gościniec Św. Wawrzyńca"
Poznań 2004  |   ©   Wszystkie Prawa Zastrzeżone